Recenzja „Eight Sabbats for Witches” Janet i Stewarta Farrar

Recenzja książki

Na początku zastrzeżenie: „Eight Sabbats for Witches” posiadam nie jako osobny tom, tylko w postaci pierwszej części „A Witches’ Bible” (tak się złożyło, że Farrarowie najpierw wydali dwie rzeczy osobno, a potem je złożyli w jedno).

Książka ta została napisana, by uzupełnić miejsca, w których według Farrarów w odziedziczonych przez nich materiałach były braki. Zawiera zestaw ośmiu rytuałów Sabatów oraz dodatkowe trzy rytuały dotyczące ważnych wydarzeń społecznych: błogosławienie nowonarodzonego dziecka, ślub oraz pożegnanie, odprawiane po czyjejś śmierci.

Pierwsze trzy rozdziały to opis rytu otwierającego (zakreślenia kręgu, przyzwania strażników kierunków), Wielkiego Rytu oraz rytu zamykającego (pożegnania strażników, rozwiązania kręgu). Ciężko powiedzieć, czy są to rzeczy tradycyjne, czy utworzone przez Farrarów, ponieważ przyznają się oni w paru miejscach do dodawania własnych wynalazków.

Dalszą część książki stanowi omówienie Sabatów. Każdy rozdział składa się z długiego wprowadzenia opisującego zwyczaje ludowe, które autorzy łączą z danym świętem, oraz opisu rytuału. Czytając tę część miałam wrażenie, że autorzy nie przepadają za wizją przemian rocznych odziedziczonych po swojej tradycji albo w ogóle jej nie posiadają, natomiast spodobały im się dwie książki: „Biała Bogini” Gravesa oraz „Złota Gałąź” Frazera. Za nic nie mogli się zdecydować, który system sobie przystosować – Boga Dębu i Boga Ostrokrzewu wiecznie rywalizujących o względy Bogini (Graves), czy też bardziej znany cykl Boga Słońca-Wegetacji, który rokrocznie rodzi się i umiera (Frazer) – więc spróbowali do swoich rytuałów wcisnąć oba, taki system wash and go, dwa w jednym. Wyszło im to w mojej opinii średnio. Po prostu jest to niespójne.

Łamańce i skoki myślowe które można znaleźć w opracowaniach folkloru dotyczących kolejnych świąt pokazują wyraźnie, że sklejane są dwie niepasujące siebie do rzeczy. Ba, żeby tylko dwie. Patrząc na sposób doboru materiału, książkę można z czystym sumieniem zakwalifikować jako podręcznikowy przykład eklektyzmu. Wszystkie Boginie to dla nich jedna (oczywiście wiccańska) Bogini, wszyscy Bogowie to jeden Bóg (a w ogóle Jung tryska z tej książki na każdym kroku, wszystko jest posegregowane w ładne pary męsko-damskie, nawet rytuał błogosławienia dziecka jest osobny dla dziewczynki, a osobny dla chłopczyka).

Zwyczaje związane ze świętami, które obchodzono w terminach zbliżonych do Sabatów traktowane są jak resztki pierwotnych obrzędów Sabatów. Autorzy we wstępie zastrzegają się, że starali się na podstawie tych resztek wzorzec odtworzyć, a nie narzucać, ale kiedy coś nie pasuje, wyjaśniają, że to chrześcijaństwo na pewno poprzekręcało tradycję i robią po swojemu (np. koronę świec podczas Imbolg nosi Bogini-Matka, a nie młoda dziewczynka). W innych miejscach Farrarowie dziwią się, czemu w odziedziczonej przez nich Księdze Cieni nie uwzględniono pewnych rzeczy tak przecież popularnych w folklorze, więc je sobie dodają, gdzie im pasuje (przykład: walka Króla Dębu i Ostrokrzewu wciśnięta w Yule, które oryginalnie było świętem narodzin Boga). Jako że Wicca to jednak nie jest praprzodek wszystkich przedchrześcijańskich religii pogańskich, to nie dziwię się, że im taka naciągana rekonstrukcja nie działa i zgrzyta.

Obrzędy błogosławienia nowonarodzonego dziecka, zawarcia małżeństwa i pożegnania zmarłego, w całości utworzone przez Farrarów i ich kowen, są całkiem przyzwoite. Jest jednak, jak sądzę, powód, dla których nie było ich w odziedziczonej Księdze Cieni. Po prostu nie są one częścią misteriów. Wicca Tradycyjna nie jest religią społeczną (nastawioną na służenie ludziom) i tym się różni od chrześcijaństwa czy też różnych nurtów neopogańskich. Tym różnią się też Wiccanie będący kapłanami swoich bóstw od księży, pasterzy swoich wiernych. Na co innego kładzie się nacisk. Ale wróćmy do recenzji. Omówię te obrzędy trochę szerzej, bo są mniej znane niż Sabaty.

W opisie rytuału Wiccaning od samego początku podkreśla się, że jest to błogosławieństwo dziecka, a nie przyrzeczenie go danej ścieżce. Celem obrzędu jest poproszenie Bóstw o roztoczenie opieki nad dzieckiem do momentu, w którym będzie ono samo mogło zadecydować o swojej ścieżce. Otrzymuje ono swoje „zwykłe” i „tajne” imię (to drugie ma być dla dziecka odpowiednikiem rytualnego imienia używanego w kręgu przez rodziców), oraz rodziców „chrzestnych”, którzy zobowiązują się pomagać rodzicom dziecka przy jego wychowywaniu oraz wspierać je, doradzać i ogólnie kochać jak swoje własne.

Obrzęd zaślubin, nazwany tutaj złączeniem rąk (Handfasting), zawiera pobłogosławienie związku przez cztery żywioły i ich cechy, wezwanie Wielkiej Bogini pod imionami Afrodyty i Izydy oraz identyfikacja jej z panną młodą, która następnie wygłasza formułę zaślubin. Pan młody robi to samo, po czym oboje przeskakują przez miotłę i odprawiają Wielki Ryt. Formuła zaślubin ma dwie „opcje”: można dodać przysięgę, że nawet po śmierci małżonkowie nie zostaną rozdzieleni, a w kolejnym wcieleniu znowu się spotkają i pokochają. O zastrzeżeniach na wypadek rozwodu nie pomyślano (bywają obrzędy z przysięgą „dopóki będziemy się wzajemnie kochać”).

Requiem, czyli rytuał pożegnania, odwołuje się do wizerunku Bogini, która jest jednocześnie Matką Ciemną (panią śmierci) i Jasną (dającą nowe życie), oraz do motywu srebrnego sznura, który ma łączyć duszę z ciałem. W obrzędzie wykorzystany został cytat z Biblii, w którym zmieniono słowo Bóg na Bogini. Jego drugą część stanowi odegranie mitu Zstąpienia Bogini. „Eight Sabbats for Witches” kończy się razem z rytuałem pożegnania.

Kilka słów o zdecydowanie negatywnej stronie książki. Nie podobają mi się sugestie dotyczące przygotowywania narzędzi i rekwizytów do rytuałów mające się nijak do religii rozwijającej więź z naturą. Na przykład zielone liście dębu w porze Yule nie są dostępne. Farrarowie uznali jednak, że to właśnie wtedy powinna odbyć się walka Króla Dębu i Króla Ostrokrzewu, w której oboje mają nosić korony z liści. Proponują więc liście dębu zebrać wcześniej, zasuszyć i polakierować. Ja tak sobie myślę, że jeśli liście dębu są w środku zimy niedostępne, to najlepszy dowód na to, że Króla Dębu wtedy nie ma na świecie albo przynajmniej nie jest Królem… Innym podobnym „kwiatkiem” jest propozycja, aby koronę świec zastąpić metalową konstrukcją z żaróweczkami i ukrytą bateryjką. Co będzie następne, poperfumowana olejkiem sosnowym sztuczna choinka, bo prawdziwa gubi igły i przez to ciężko sprzątać dom?

Ponadto podczas lektury potrzebne jest albo zamiłowanie do Junga albo wyjątkowa odporność na nachalne wtykanie jego teorii jako prawdy naukowo dowiedzionej albo wręcz objawionej. Farrarowie mają fioła na jego punkcie; szczególnie przypadło im do gustu dzielenie cech osobowości na męskie i żeńskie, równanie Bogini z tymi żeńskimi a Boga z tymi męskimi (w inwokacjach Bogini jest zawsze wzywana jako łagodna a Bóg jako potężny) i następnie przenoszenie tego na rzeczywiste kobiety i mężczyzn; niby coś w drugiej książce wspominają o równoważeniu osobowości, ale zawsze kobiety muszą być przede wszystkim kobiece, a mężczyźni przede wszystkim męscy. Tak jakby kobiety nigdy nie bywały na starcie potężne a mężczyźni łagodni… (Jak widać, ja wyjątkowej odporności na Junga nie mam i nie trawię starych, fałszywych stereotypów podnoszonych do rangi naukowej; może kiedyś to było jako model przydatne, ale teraz już nie).

Podsumujmy. Do czego i komu może się przydać „Eight Sabbats for Witches”? Przede wszystkim jest to klasyka, a zatem lektura obowiązkowa. Pomaga zrozumieć, dlaczego z Sabatami związane są takie a nie inne zwyczaje i interpretacje. Na „A Witches’ Bible” opierało się wiele kowenów eklektycznych (a zapewne i niektóre tradycyjne), co wywarło wpływ na folklor Wiccan Eklektycznych. Dlatego każdy powinien ją przeczytać ze względów historycznych.

Tu i ówdzie znajdują się uwagi Farrarów w stylu „Wiccanie uważają, że…” albo „Tradycyjnym sposobem wykonywania X jest…”. Jeśli interesuje kogoś poszukiwanie informacji o Wicca takim, jakie było we wczesnym okresie, „A Witches’ Bible” stanowi jedno ze źródeł. Trzeba jednak dobrze się zastanawiać, czy coś, co Farrarowie prezentują jako tradycyjne, nie jest przypadkiem ich prywatną reinterpretacją tradycyjnego przekazu.

Książkę tą wykorzystają w praktyce neopoganie, którym nie wystarczają skromne opisy Cunninghama, Bucklanda czy Starhawk i którzy chcieliby odnosić się do tradycji ludowych z różnych religii a tym samym zdobyć poczucie posiadania namiastki korzeni. „Eight Sabbats for Witches” to zbiór materiałów starannie wybranych (i czasem przekręconych, dlatego proponowałabym nie traktować tej książki jako pracy naukowej) tak, by pasowały do wzorca ośmiu Sabatów. Nie do każdego może przemawiać struktura rytualnego roku typu wash and go, trzech Bogów w jednym, ale zawsze można wybrać sobie z obszernych wstępów do rytuałów motywy, które kogoś zainteresują a następnie włączyć je do swoich rytuałów. Nawiasem mówiąc, ta książka stanowi doskonały zbiór przykładów rytuałów przydatnych właśnie przy tworzeniu własnych skryptów.

Spis treści

  1. Acknowledgements (Podziękowania)
  2. Introduction (Wstęp)
  3. The Frame (Szkielet)
  4. The Opening Ritual (Ryt otwierający)
  5. The Great Rite (Wielki Ryt)
  6. The Closing Ritual (Ryt zamknięcia)
  7. The Sabbats (Sabaty)
  8. Imbolg, 2nd February (Imbolg, 2 luty)
  9. Spring Equinox, 21st March (Zrównanie wiosenne, 21 marzec)
  10. Bealtaine, 30th April (Bealtaine, 30 kwiecień)
  11. Midsummer, 22nd June (Najkrótsza noc, 22 czerwiec)
  12. Lughnasadh, 31st July (Lughnasadh, 31 lipiec)
  13. Autumn Equinox, 21st September (Zrównanie jesienne, 21 wrzesień)
  14. Samhain, 31st October (Samhain, 31 październik)
  15. Yule, 22nd December (Yule, 22 grudzień)
  16. Birth, Marriage and Death (Narodziny, małżeństwo i śmierć)
  17. Wiccaning (Poświęcenie dziecka)
  18. Handfasting (Złączenie rąk)
  19. Requiem
  20. Bibliography (Bibliografia)
  21. Index (Indeks)
Podziel się ze znajomymi