Wicca a feminizm

Dlaczego uważa się Wicca za religię feministyczną?

O Wicca i ruchach pokrewnych myśli się czasem jako o religii feministycznej lub przeznaczonej tylko dla kobiet. Skojarzenie z płcią żeńską powstało w wyniku legendy mówiącej o źródłach tego wyznania. Wicca miałaby być kontynuacją praktyk dawnych pogan, których religię chrześcijanie pragnęli jakoby oczernić nazywając ją czarownictwem i oskarżając ludzi ją praktykujących o czczenie diabła. Ponieważ w naszej kulturze archetypową czarownicą jest zawsze kobieta, Wicca automatycznie kojarzy się z wiarą, która nie jest dla mężczyzn (a zatem w popkulturowym rozumieniu jest wiarą feministyczną, bo „rządzą tam baby”). Ludziom bardziej obeznanym z feminizmem Wicca kojarzy się z kultem bogini oraz z tym, że kobiety mają w niej stosunkowo jak na naszą kulturę wysoki (bo równy mężczyznom) status. Być może wiedzą też, że najwyższe stanowisko (przywódczyni grupki wyznawców) zarezerwowane jest tylko dla kobiet. Na ile te pierwsze i najczęstsze skojarzenia są prawdziwe?

Wicca – mówiąc w skrócie – to misteryjny kult pary bóstw, których imion zwykle nie wyjawia się publicznie. Nazywa się ich po prostu Bogiem i Boginią. Mają oni jednak swoje konkretne atrybuty, które ewoluowały wraz z upływem czasu i dojrzewaniem tej religii. Boga postrzega się jako władcę zmarłych, łowcę – pana zwierząt, ducha wegetacji i Słońca, natomiast Bogini jest panią miłości i magii, potrójną boginią Księżyca oraz matką Ziemią. Centralne misterium Wicca to poświęcenie wina, symbolizujące akt seksualny i zawarcie świętego związku między Boginią a Bogiem. Dzięki temu zjednoczeniu energii męskich i żeńskich według wyznawców powstaje nowe życie i wiecznie odradza się cały kosmos. To obietnica powrotu na ten świat w ponownym wcieleniu. Kobiety podczas rytuału reprezentują Boginię a mężczyźni Boga, dlatego obrzędy wymagają obecności i aktywnego udziału obu płci. Na czele kowenu (grupy wyznawców) stoi para: Arcykapłanka i Arcykapłan, przy czym ta pierwsza uznawana jest za oficjalną przywódczynię grupy.

Tyle teoria. Niewątpliwie jest to postęp w stosunku do bardziej znanych religii, w których nie pojawiają się bóstwa żeńskie, a kobiety nie mogą być kapłankami (ani nie mogą zajmować stanowisk wyższego stopnia). Wydaje się też, że wymóg uczestnictwa obu płci w każdym obrzędzie powinien przekładać się na równy status kobiet. Jednak, podobnie jak w przypadku seksu i rozmnażania, nie jest to takie proste. W poniższym artykule postaram się udowodnić, że Wicca, choć postępowa, sama z siebie nie musi sprzyjać równemu statusowi kobiet, ani wspierać ich walki o równouprawnienie w życiu codziennym.

Cechy Boga i Bogini we wczesnych tekstach wiccańskich

Mit zstąpienia Bogini to jeden z najwcześniejszych znanych wiccańskich tekstów. Po raz pierwszy pojawił się w 1954 roku, w książce „Witchcraft Today” napisanej przez Geralda Gardnera (twórcę Wicca, jak chcą jedni, albo jedynie pierwszego jej popularyzatora, jak twierdzą inni). Od tej pory powtarzano go w wielu różnych publikacjach, między innymi w „internetowej gardneriańskiej księdze cieni”, która zawiera kolekcję opublikowanych fragmentów pochodzących podobno z ksiąg cieni (tajnych tekstów dostępnych tylko wyznawcom). W „Witchcraft Today” Gardner przyjmuje stanowisko antropologa badającego wierzenia napotkanych przez siebie czarownic. Mit zstąpienia (nazwany przez niego w książce „mitem Bogini”) posłużył mu jako ilustracja głównej myśli definiującej tę religię. Gardner twierdził też: „To, że [czarownice] wierzą w [reinkarnację] jasno wynika z mitu bogini, który stanowi centralną część jednego z ich rytuałów”. Rzeczywiście, w wielu grupach mit zstąpienia odgrywany jest (tj. czytany w podziale na role) podczas jednego z obrzędów inicjacji (rytuału wtajemniczenia, podczas których wyznawcę zapoznaje się z kolejnymi misteriami).

Poniżej przedstawiam własne tłumaczenie tego mitu; oparłam się przy tym na wersji podanej w „internetowej gardneriańskiej księdze cieni” jako element rytuału inicjacji drugiego stopnia (datowanej na rok 1957), ponieważ jest pełniejszaniż tekst zamieszczony w „Witchcraft Today”:

W dawnych czasach nasz Pan, Rogaty Bóg, był, jak i teraz, Pocieszycielem i Pomocnikiem; lecz ludzie znali go jako strasznego Władcę Cieni, samotnego, surowego i nieugiętego. A nasza Pani, Bogini, nigdy wcześniej nie kochała, lecz chciała poznać wszelkie tajemnice, nawet tajemnicę Śmierci. Z tego powodu wyruszyła do Krainy Podziemia.

Strażnicy u Bram wezwali ją:

„Zdejmij swoje szaty, odłóż swoje klejnoty, gdyż wchodząc w te progi nie możesz zabrać ze sobą niczego”.

Odłożyła więc szaty i klejnoty, i została związana, jak wszyscy, którzy wkraczają do królestwa Potężnego Śmierci. Jej piękno było tak wielkie, że sam Śmierć ukląkł, złożył przed nią swój miecz i koronę, i ucałował jej stopy, mówiąc:

„Niech będą błogosławione twe stopy, które cię tutaj przywiodły. Zamieszkaj ze mną, lecz zezwól mi złożyć zimną dłoń na twoim sercu”.

Ona odrzekła:

„Nie kocham cię. Dlaczego sprawiasz, że wszystko, co kocham i o co się troszczę, więdnie i umiera?”

„O, pani,” odparł Śmierć, „to Czas i Los, nad którymi nie mam władzy. Czas powoduje, że wszystko przemija; lecz kiedy ludzie umierają, daję im odpoczynek, spokój i siłę, aby mogli powrócić. Ale ty, ty jesteś cudowna. Nie wracaj; zamieszkaj ze mną”.

Lecz ona odrzekła: „Nie kocham cię”.

Wtedy odezwał się Śmierć: „Jeśli nie przyjmiesz mej ręki na swoje serce, musisz poddać się biczowi Śmierci”.

„Taki jest Los, tak będzie lepiej”, powiedziała i uklękła.

A Śmierć wychłostał ją delikatnie, aż krzyknęła: „Czuję ból miłości”. Śmierć podniósł ją i powiedział: „Bądź błogosławiona”, i złożył na niej Pięciokrotny Pocałunek [rodzaj wiccańskiego błogosławieństwa], mówiąc: „Tylko tak możesz osiągnąć radość i wiedzę”.

Nauczył ją wszelkich Tajemnic, i podarował jej naszyjnik, który jest Kręgiem Odrodzenia. A ona nauczyła go tajemnicy Świętego Kielicha, który jest Kotłem Odrodzenia. Kochali się i stali się jednością. I nauczył ją wszystkich rzeczy magicznych.

W życiu człowieka są bowiem trzy wielkie tajemnice: miłość, śmierć i odrodzenie w nowym ciele, a magia obejmuje je wszystkie. By spełnić miłość musisz powrócić w tym samym czasie i miejscu, co ukochana osoba. Lecz by się odrodzić, musisz umrzeć i przygotować się na nowe ciało. By umrzeć, musisz się narodzić; a bez miłości nie możesz się narodzić, i to są wszystkie rzeczy magiczne.

A nasza Bogini zawsze skłania się ku miłości, radości i szczęściu, tak więc strzeże i opiekuje się swoimi ukrytymi dziećmi za życia, a po śmierci naucza je, w jaki sposób można się połączyć. Nawet na tym świecie uczy je Tajemnicy Magicznego Kręgu, który jest miejscem pomiędzy światami.

Tekst, jak widać bardzo skondensowany, to w zasadzie miniaturowa wiccańska Księga Zmarłych, opowiadająca o archetypicznej podróży podejmowanej przez żywą istotę (tutaj: Boginię) poza granice śmierci. Nie będę go analizować w całości, bo brak na to miejsca. Skupię się natomiast na charakterystyce bóstw i ich wzajemnych stosunkach.

Spójrzmy najpierw na cechy poszczególnych bóstw. Bóg to władca śmierci, który zwykłym ludziom wydaje się surowy. Inicjowani jednak wiedzą, że jest pocieszycielem i pomocnikiem pomagającym podczas odrodzenia (co jest typowe dla kultów misteryjnych). Bogini jest reprezentantką żywych, opiekuje się Wiccanami („ukryte dzieci Bogini” to eufemistyczne określenie czarownic) i naucza je magii. Jej atrybuty to piękno, miłość, radość i szczęście. Interpretację tą potwierdza Gardner, pisząc: „O bogu tego kultu myśli się jako o bogu następnego świata, śmierci i odrodzenia czy reinkarnacji, wspierającym pocieszycielu. Po śmierci z radością udajesz się do jego świata, aby odpocząć i się odświeżyć. Stajesz się młody i silny. Czekasz na moment, kiedy znów odrodzisz się na ziemi i modlisz się do niego, by odesłał duchy twoich ukochanych zmarłych, by cieszyły się z tobą podczas obchodów twoich świąt. […] Bogini religii czarownic jest oczywiście Wielką Matką, dawczynią życia i wcieloną miłością. Patronuje ona wiosennym przyjemnościom, ucztowaniu i wszelkim uciechom […] oraz ma szczególny związek z księżycem”. Inne teksty rytualne mówią, że jedynym sposobem na wezwanie Bogini jest zobaczenie obrazu miłości, oraz że rytuałami Bogini są wszelkie czyny miłości i przyjemności. Nawet kiedy wspomina się o jej mniej przyjemnych cechach, są one bagatelizowane: „Jest Dawczynią i Zabierającą, Boginią Życia, Śmierci i Odrodzenia; ale wszystko to w sposób słodki i kochający. Żartobliwie opisuje się ją jako «Matkę, która z miłością daje klapsy i całuje swoje dzieci»” („The Meaning of Witchcraft”).

Jakie są relacje między bóstwami? Bogini jest tu stroną młodszą i mniej doświadczoną, natomiast bóg mądrzejszą i potężniejszą. To on uczy ją „wszelkich tajemnic” i „wszystkich rzeczy magicznych”. Na marginesie warto zauważyć, że w zapisach rytuałów inicjacyjnych, które pochodzą z księgi cieni, zawsze mężczyzna wtajemnicza kobietę. Być może ma to jednak proste wyjaśnienie. Gardner mógł bowiem spisywać przebieg rytuałów tak, jak je postrzegał z własnej perspektywy. Nierówność tę można usprawiedliwić jako konieczny zabieg literacki – w końcu gdyby Bogini wiedziała co ją czeka po drugiej stronie, nie musiałaby się tam udawać. Jednak kiedy Gardner spekuluje na temat tego, jak mit zstąpienia mógł powstać, pokazuje, że różnica mocy między bogami była elementem wierzeń: „Być może wymyślono go, by wyjaśnić […] dlaczego mądrzejszy, starszy i potężniejszy bóg miałby oddać Bogini swoją władzę nad magią”. I to jest bardzo dobre pytanie. Dlaczego bóg miałby to robić? Jaki jest sens tej opowieści? Gardner pisał: „Wydaje się, że ten bóg śmierci i łowów, albo jego reprezentant, w pewnym momencie zdobył przywództwo kultu, a mężczyzna stał się panem. Podkreśla się jednak, że z powodu jej piękna, słodyczy i dobroci, mężczyzna stawia kobietę, podobnie jak bóg postawił boginię, na głównym miejscu, dlatego kobieta dominuje w praktyce kultu [czarownic]”.

Bóg i Bogini jako archetyp mężczyzny i kobiety

Ponieważ Bóg i Bogini to archetypowa energia męska i żeńska, postrzegani są jako wzorce osobowości kobiet i mężczyzn. „W pewnym sensie – pisze Gardner w „The Meaning of Witchcraft” – religia czarownic uznaje wszystkie kobiety za wcielenie Bogini, a wszystkich mężczyzn za wcielenie Boga. Z tego powodu każda kobieta jest potencjalnie kapłanką, a mężczyzna kapłanem, ponieważ dla czarownicy Bóg i Bogini są Męskim i Żeńskim, Prawym i Lewym, dwoma Filarami, które podtrzymują Wszechświat, a każda manifestacja męskości i żeńskości jest ich manifestacją”. Jednak nie każda kobieta jest godna zaszczytu reprezentowania Bogini podczas rytuału. Warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, jest inicjacja na trzeci, najwyższy stopień wtajemniczenia. Według „The Meaning of Witchcraft” nie wszystkie kobiety są postrzegane jako przedstawicielki Bogini. Dotyczy to tylko tych, które uznaje się za młode i cudowne, kochające i szczodre, macierzyńskie i życzliwe. Chodzi więc o te kobiety, które posiadają wszystkie cechy, które zawierają się w terminie „słodycz”. Powinny one być marzeniem mężczyzny, bowiem tylko w taki sposób będą godne , by wezwano ducha Bogini, by na nie zstąpił. [Arcykapłanka] powinna być niezawodna, wierna i swobodna […]. Jeśli jest zagniewana, samolubna i skąpa, pewne jest, że nigdy nie otrzyma boskiego błogosławieństwa. Nasza Pani Czarownictwa stawia wysokie wymagania. [Arcykapłanka] musi być zawsze młodzieńcza, życzliwa i traktować cię zawsze tak samo. W każdym razie zawsze będzie szanowana. Czarownice bowiem szanują każdą kobietę, ale by otrzymać najwyższe zaszczyty, musi być ich godna”. Zwracam uwagę na określenie „marzenie mężczyzny” (oryg. „Man’s Ideal”). Wartość kobiety określa to, jak ją widzą mężczyźni. Godna reprezentantka Bogini powinna być połączeniem idealnej, atrakcyjnej kochanki i opiekuńczej matki. Mężczyznom w Wicca nie stawia się żadnych podobnych wymagań. Aby otrzymać najwyższą dostępną sobie godność, muszą zostać po prostu wybrani do tej funkcji przez Arcykapłankę.

Jeśli kobieta okaże się godna, staje się reprezentantką Bogini i przewodzi kowenowi (z tego właśnie znane jest Wicca). Jej pozycja nie jest jednak trwała. Dawniej można ją było stracić, gdy kobieta się zestarzała lub stała się nieatrakcyjna. Zasada ta pojawiła się po raz pierwszy podczas konfliktu Gardnera z jedną z jego Arcykapłanek, Doreen Valiente. W swojej książce, „The Rebirth of Witchcraft”, Valiente relacjonuje, jak w pewnym momencie Gardner znienacka przedstawił swojemu kowenowi nowy zestaw przykazań, obecnie zwanych powszechnie Dawnymi Prawami. Mówią one między innymi, odnosząc się do mitu zstąpienia, że: „Kapłanka powinna zawsze pamiętać, że cała jej władza pochodzi od niego [Boga/Arcykapłana]. Zostaje jej ona jedynie użyczona i posiada ją tylko, gdy używa jej mądrze i sprawiedliwie. Największą zaletą Arcykapłanki jest świadomość, że młodość jest niezbędna, by reprezentować Boginię. Tak więc winna ona z wdziękiem zrezygnować ze swojej pozycji na korzyść młodszej kobiety, jeśli tak zadecyduje rada kowenu. Prawdziwa Arcykapłanka uświadamia sobie bowiem, że zrezygnowanie z zaszczytnego miejsca jest jedną z największych zalet, a dzięki temu zaszczyt ten powróci do niej w innym wcieleniu, wraz z większą potęgą i pięknem”. Niemal identyczne sformułowania pojawiają się w „The Meaning of Witchcraft”. Z „Dawnych Praw” można się także dowiedzieć, że: „Wiccanie powinni czcić Bogów i być posłuszni ich woli, która została nakazana, gdyż stało się tak dla dobra Wiccan. [..]Bogowie bowiem kochają Wiccan, jak mężczyzna kocha kobietę, stając się jej panem [dosł. „by mastering her”]. Wiccanie zatem powinni kochać Bogów, poddając się ich panowaniu [dosł. being mastered by them]”.

Dotychczas cytowałam wyłącznie Gardnera, jednak jak się zdaje, założyciel drugiej w kolejności starszeństwa nurtu Wicca, Alex Sanders, pod tym względem nie różnił się od niego poglądami. Jego była żona, Maxine Sanders w swojej autobiografii zatytułowanej „Firechild”, opisała jak Alex i jego ówczesna Arcykapłanka, Sylvia, inicjowali ją za od razu na wszystkie trzy stopnie wtajemniczenia. Następnie, opowiada, „Kiedy spytałam Alexa i Sylvię o mój tytuł «Królowej Czarownic», podeszli do moich wątpliwości lekceważąco, mówiąc: «Twój tytuł jest jedynie rytualny. Twoim zadaniem jest reprezentowanie Bogini; nie wymaga to wiedzy, a jedynie piękna»”.

Zatem według wczesnych popularyzatorów Wicca stosunki między bogami a wyznawcami są analogiczne do relacji mężczyzna – kobieta, w której mężczyzna jest panem, a kobieta powinna być posłuszna jego woli. Takie stosunki – ich zdaniem – mają być wyrazem wzajemnej miłości. W związku z tym władza i potęga to atrybuty mężczyzny/Boga, który użycza ich kobiecie/Bogini. Jednak robi to tylko pod warunkiem, że jest ona młoda, piękna, opiekuńcza i szczodra. Nie wymaga się od niej żadnej wiedzy. Kiedy kobieta się zestarzeje, nie nadaje się już do sprawowania swojej funkcji. Pożyczona władza zostaje jej więc odebrana. Powinna się wówczas odsunąć w cień „z wdziękiem”, nie robiąc zbytniego hałasu i nie sprawiając problemów. Zostaje zastąpiona przez młodszą i atrakcyjniejszą kobietę. Taka podstarzała eks-eprezentantka Bogini ma upatrywać nagrody w przyszłym życiu. W „The Meaning of Witchcraft” jest tylko jedna wzmianka o tym, że piękno nie musi dotyczyć jedynie ciała: „Istnieje wiele rodzajów piękna, a piękno ducha większe jest niż piękno ciała. Oczyszczenia, którym poddaje cię kult, zwiększają to tajemne piękno”.

Ewolucja Wicca i jego kapłanek

Poczatkowo w Wicca brakowało szerszego opisu bóstw oraz legend. Rytuały świąt, dostarczające nieco informacji na temat istoty bóstw, były krótkie i schematyczne. Wyznawcy zwykle uzupełniali je zgodnie z upodobaniami poszczególnych grup. Nic więc dziwnego, że zapragnęli także nieco wzbogacić swoją religię i sięgnęli do dostępnych im książek na temat pogaństwa antycznego. Szczególny wpływ na postrzeganie Boga i Bogini w religii czarownic miały „Złota Gałąź” Jamesa Frazera i „Biała Bogini” Roberta Gravesa, a także prace dotyczące psychologii jungowskiej (szczególnie koncepcja animy i animusa). Doroczne święta, wcześniej ze sobą niepowiązane, dzięki tym zapożyczeniom zostały obudowane legendą i zaczęły tworzyć spójny ciąg obchodów. Otóż, według Wiccan, w dzień przesilenia zimowego Bogini rodzi Boga, tożsamego ze Słońcem i zbożem. Na wiosnę Bóg wzrasta i kiedy dojrzewa poślubia i zapładnia Boginię-Ziemię. W czasie żniw Bóg składa swoje życie w ofierze, pragnąc wyżywić swoje dzieci i tak pomóc im przetrwać zimę. Jego ciężarna małżonka opłakuje go i przyobleka się w żałobną, jesienną szatę. W najciemniejszym, najtrudniejszym momencie Bóg-Słońce się odradza. Tak właśnie w skrócie wygląda współczesny cykl wiccańskich świąt dorocznych.

Jak widać, motyw przewodni religii nie uległ zmianie. Nadal chodzi w nim o śmierć i odrodzenie. Bóg zyskał jednak nowe atrybuty. Teraz jest Słońcem i zbożem („Zielonym Mężem”), zaś jako Łowca/Władca Zmarłych pojawia się jedynie w zimie, po swojej ofiarnej śmierci. Pośród cech Bogini szczególnie podkreślono macierzyństwo i płodność. Para bóstw przedstawiana początkowo jako miłość i śmierć (Eros i Tanatos, a właściwie Wenus i Herne) zaczęła pojawiać się raczej jako falliczny bóg Pan i ciężarna Gaja. Zmiana ta jeszcze mocniej ulokowała Boginię w strefie tradycyjnie kojarzonej z kobiecością. Wcześniej to ona wyruszała w podróż prowadzącą na drugą stronę świata i swoją atrakcyjnością pobudzała Boga do działania, podobnie jak w mitologii indyjskiej Śakti pobudzała do działania Śiwę (być może to podobieństwo jest zapożyczeniem, które przedostało się do tradycji Wicca w wyniku długiego pobytu Gardnera w okolicach Indii – na Borneo i Malajach, obecnie stanowiących część Malezji). W późniejszej wersji mitu bogini stała się zapładnianą, pasywną Ziemią, pojemnikiem i podłożem. Stąd, kiedy podczas odbywających się w Warszawie warsztatów Wiccanka Boann tłumaczyła mi rolę Bogini, odniosła się do dawnej greckiej teorii, w której dziecko pochodziło w całości z nasienia mężczyzny, a kobieta jedynie przez pewien czas je w sobie przechowywała.

Społeczność neopogańska naturalnie odzwierciedlała dominujące w tamtym okresie popularne przekonania na temat równouprawnienia kobiet. Dziennikarka Margot Adler, która przeprowadziła przekrojowe badania neopogan w Stanach Zjednoczonych i opublikowała je w 1979 roku w tomie zatytułowanym „Drawing Down the Moon”, zauważyła, że wielu Wiccan wierzyło w przedstawiany w mediach stereotyp radykalnej feministki-lesbijki. Adler cytuje między innymi Isaaca Bonewitsa, znanego autora i redaktora pisma „Gnostica”: „W jednym z artykułów wstępnych zauważył on, że neopogańskie artykuły mają tendencję do insynuowania, że kobieta niezainteresowana rolą gospodyni domowej, czynnościami religijnymi i wychowywaniem dzieci «jest w pewien sposób psychiczną kaleką; że jest niekompletnym i podrzędnym obrazem Bogini». […] Pisał też, że mężczyźni – neopoganie mają skłonność chwalić kobiety «za te same cechy, które wiele kobiet uważa za seksistowskie pułapki mające na celu powstrzymać je przed rozwinięciem swego pełnego potencjału jako ludzkie istoty», przyjmując postawę odzwierciedlającą powszechną chrześcijańską schizofrenię traktującą kobiety albo jako Dziewicze Matki, albo jako prostytutki”.

Reakcja kobiet, które nie akceptowały takiego rozwiązania, była dwojaka: albo wykorzystywały reguły religii na własną korzyść, albo przekreślały je i tworzyły własną jakość. O tych pierwszych Margot Adler pisze w taki oto sposób: „Czarownictwo przyciąga wiele kobiet, ponieważ oferuje im poczucie własnej wartości […]. Kobiety te następnie rekompensują sobie swoje poczucie nieudolności czy niższości tym, że stają się grubą rybą w małym jeziorku (czyli w kowenie). Choć na co dzień mogą być zmuszone do odgrywania roli pani domu-matki-kochanki, to w kowienie, który składa się z pięciu do trzynastu osób, mają wielkie wpływy. Zamiast stać się feministkami, postrzegają feminizm jako zagrożenie dla ich statusu w kowenie. […] Można nawet powiedzieć, że czarownictwo stanowi czasami «zawór bezpieczeństwa» dla establishmentu, dostarczając ujścia uciskanym kobietom, lecz nie dopuszczając do ich prawdziwego wyzwolenia. Jeśli tak jest, to czarownictwo stało się siłą konserwatywną, która sprawia, że przeprowadzenie prawdziwych zmian jest jeszcze trudniejsze niż zwykle”. Nadmierna władczość i przerost ego przywódczyni grupy, to przypadłość na tyle popularna, że zyskała sobie slangową nazwę „choroby Arcykapłanki”. W skrajnych przypadkach dochodzi do postrzegania kapłanów jako „baterii” albo „trutni”, mających jedynie dostarczyć „męskiej energii” poprzez swoją obecność podczas rytuału. Poza tą funkcją uważa się ich za zupełnie zbędnych.

Z drugiej strony pojawiły się też tendencje separatystyczne i pragnienie czczenia Bogini „po swojemu”. Tak powstało czarownictwo zwane feministycznym lub dianicznym. Część kobiet należących do tego nurtu postulowała konieczność zrównoważenia wielowiekowego wywyższania cech męskich przez poświęcenie się kultowi pierwiastka żeńskiego. Inne w ogóle poddawały w wątpliwość dogmat Wicca mówiący o istnieniu dwóch uzupełniających się energii (męskiej i żeńskiej), twierdząc, że każda istota ludzka jest całością. Nie trudno się domyślić, że ten pomysł nie został dobrze przyjęty. Dianiczne czarownice, którą poznałam podczas warsztatów na temat tej religii, opowiadały, że kiedy podczas publicznych festiwali pogańskich urządzano pierwsze rytuały tylko dla kobiet, mężowie siłą wyrywali z nich swoje żony z obawy, że się „zepsują”. Byli przekonani, że brak odpowiedniego zrównoważenia (czyli brak obecności mężczyzn) z pewnością im zaszkodzi.

Wicca i neopogańskie czarownictwo zmieniały się wraz ze społeczeństwem. Zgodnie z tym, co mówi Arcykapłanka Boann, reprezentująca najwcześniejszy, gardneriański nurt Wicca, postrzeganie bóstw się nie zmieniło. Bogini jest siłą pasywną, receptywną Ziemią. Cech tych jednak nie rzutuje się już na kapłanki. Wiele z nich to silne kobiety łączące pracę z macierzyństwem i religią. Piękno czy płodność nie są już podstawowymi cechami przywódczyń. Wiele z nich dożywa sędziwego wieku pozostając na swoim stanowisku dopóty, dopóki nie poczują się nią zmęczone. Homoseksualiści, kiedyś w ogóle niedopuszczani do praktyk bardziej tradycyjnego nurtu, dochodzą w nim do najwyższych stanowisk. Nie wymaga się już sprawności fizycznej. Dawniej jej brak mógł być powodem odmówienia inicjacji (o czym opowiada Maxine Sanders). Jednak, choć sytuacja znacznie się poprawiła, dalej w szeregach Wiccan znajdują się ludzie, którzy czują się zagrożeni przez feminizm. Margot Adler pisze o nich w notatkach dołączonych do poprawionego wydania „Drawing Down the Moon” opublikowanego w 1986 roku. Za przykład może posłużyć choćby dyskusja na amerykańskim blogu „Feministe”, która miała miejsce w 2007 roku [wątek o Wicca rozwinął się jako dygresja, trzeba wyszukać odpowiednie wpisy w komentarzach]. Niektóre jej uczestniczki skarżyły się na Wiccan ceniących w kobietach wyłącznie macicę, negujących wartość kobiet niezainteresowanych seksem i twierdzących, że „tak świętym istotom nie można pozwolić na to, by kalały się myśleniem”.

Podsumowanie

Pomimo uwzględnienia w wierzeniach i rytuałach obu płci, Wicca ze swojej natury nie jest jednak – moim zdaniem – religią feministyczną. Religia ta powstała w Anglii na początku XX wieku i stamtąd wyniosła definicję kobiecości. Taką samą formułę kobiecości można odnaleźć w tradycyjnej przysiędze małżeńskiej, w przysłowiach o „szyi, która kręci głową” (dopóki „głowie” się to nie znudzi) oraz w opowieściach o uwodzicielkach, którym mężczyźni po prostu nie mogą się oprzeć. Wraz ze zmianą roli kobiet w społeczeństwach zachodnich, Wicca ewoluowało. Dzięki temu wśród Wiccan możemy obecnie spotkać zarówno czarownice-feministki, jak i ludzi dogłębnie uprzedzonych. Wicca jest ruchem tak feministycznym, jakim uczynią go sami jego wyznawcy.

Bibliografia

  • Gerald Gardner, „Witchcraft Today” 1954 (najnowsze wydanie: Citadel Press, 2004)
  • Gerald Gardner, „The Meaning of Witchcraft” 1959 (najnowsze wydanie: Red Wheel/Weiser, 2004)
  • Doreen Valiente, „The Rebirth of Witchcraft” 1989 (najnowsze wydanie: Robert Hale Ltd, 2007)
  • Margot Adler, „Drawing Down the Moon” 1979 (wydanie drugie poprawione 1986, najnowsze: Penguin Books, 2006)
  • Maxine Sanders, „Fire Child”, Mandrake 2007
  • Deborah Lipp, „Anti-Feminist Wicca?” (artykuł dostępny online na blogu autorki)

Dalsza lektura

  • Starhawk, „Spiral Dance: a Rebirth of the Ancient Religion of the Great Goddess” 1979 (wydanie drugie poprawione z 1989, trzecie poprawione z 1999 roku, wyd. HarperSanFrancisco)
  • Vivianne Crowley, „Wicca: The Old Religion in the New Age” 1989 (wydania poprawione 1996 i 2003, to ostatnie pod tytułem „Wicca: A Comprehensive Guide to the Old Religion in the Modern World”)
  • Shekhinah Mountainwater, „Ariadne’s Thread: Workbook of Goddess Magic” Crossing Press, 2001
  • Ruth Barrett, „Women’s Rites, Women’s Mysteries: Intuitive Ritual Creation” 2004 (najnowsze wydanie: Llewellyn Publications, 2007)

(Powyższy artykuł został po przeredagowaniu opublikowany w kwartalniku feministycznym „Zadra” nr. 3-4/2008.)

Podziel się ze znajomymi