Społeczność Wicca – podstawy

Podstawową jednostką organizacyjną społeczności Wicca jest kowen, (spolszczone angielskie coven, pokrewne słowu „konwent”). Polscy Wiccanie używają też czasem określeń zlot albo sabat (tu uwaga, chodzi o sabat z małej litery, ponieważ Sabat z dużej to jedno z ośmiu świąt w ciągu roku). Kowen jest to stała grupa składająca się z 3 do 13 (tradycyjnie) Wiccan, którzy wspólnie odprawiają rytuały. Członkowie ci muszą być ze sobą zgrani, wiedzieć, czego mogą po sobie oczekiwać i ufać sobie nawzajem. Powinna między nimi panować więź emocjonalna porównywalna do głębokiej przyjaźni. Kowen to coś zbliżonego do rodziny z wyboru czy braterstwa krwi, a przystąpienie do niego to poważna decyzja.

Grupie takiej przewodzą dwie osoby, zwane Arcykapłanką i Arcykapłanem, posiadające zwykle największe doświadczenie spośród członków kowenu. Pozycje te zajmują założyciele grupy albo ci, którym założyciele przekazali swoje stanowisko. Para arcykapłańska pełni rolę głównych (ale nie jedynych; funkcje te rozkładane są również pośród pozostałych członków kowenu) organizatorów, mentorów i doradców. Stanowią także ostateczną instancję w przypadku konfliktów wewnątrz kowenu. Ufa się im, że dzięki swemu doświadczeniu będą w stanie udzielić pomocy innym w trudnych momentach przez które same już przeszli, a także podejmować będą decyzje najkorzystniejsze dla wszystkich członków. Nie traktuje się ich jak osób z monopolem na prawdę, ale to oni kierują grupą: nie można ich wyrzucić ze stanowiska, natomiast każdy może swobodnie grupę opuścić.

Nie każdy może natomiast założyć własną grupę – przynajmniej w tych tradycjach, które nadają swoim członkom stopnie. Stopnie pokrewne są dawnym tytułom cechowym (uczeń, czeladnik i mistrz). Nadaje się je podczas obrzędów nazywanych inicjacjami. W różnych tradycjach stopnie mają nieco inne znaczenie; spróbuję je przedstawić nieco uogólniając. Osoba, która otrzymała pierwszy stopień (odpowiednik „ucznia”), powinna dobrze znać swoją religię i być w stanie praktykować samotnie, gdyby zaszła taka konieczność. Po otrzymaniu pierwszego stopnia zostaje przyjęta do kowenu, w którym do tej pory się uczyła. Drugi stopień (coś w rodzaju „czeladnika”) oznacza, że dana osoba nabyła doświadczenie w trudniejszych aspektach Wicca. Po jego otrzymaniu zaczyna ona się uczyć, jak przekazywać innym wiedzę, którą do tej pory nabyła. Dopiero kiedy Arcykapłanka i Arcykapłan zdecydują, że nauczyła się od nich wszystkiego, co mogą jej przekazać, otrzymuje ona stopień trzeci (odpowiednik „mistrza”) i może wraz z inną osobą trzeciego stopnia założyć własny, nowy kowen (albo odziedziczyć pozycję w swoim obecnym).

Koweny pochodzące od jednego kowenu macierzystego łączy zwykle tradycja, czyli zestaw praktyk, wierzeń i porad przekazywany z pokolenia na pokolenie w niezmienionej formie. Najstarsze rodowodem są: tradycja gardneriańska (nazwana tak od twórcy Wicca, Geralda Gardnera) oraz aleksandryjska (gra słów oparta na nazwie Biblioteki Aleksandryjskiej oraz nazwisku twórcy, Alexa Sandersa, pierwotnie gardnerianina). Obie charakteryzują się naciskiem na praktykę grupową, doświadczenie bezpośrednie, przechowywanie odziedziczonych praktyk w niezmienionej formie oraz misteryjny aspekt Wicca. Przekazywane są częściowo ustnie, a wiele fragmentów każdej z nich objęte jest przysięgą milczenia (tj. nie wolno zdradzać ich ludziom spoza tradycji). Członkiem takiej tradycji można w związku z tym zostać tylko poprzez szkolenie się u innych członków.

Po odłączeniu się Sandersa poszło z górki, tradycji zrobiło się jeszcze więcej, do tego stopnia że w chwili obecnej nie da się ich wszystkich wymienić. Ostatecznie ta mnogość i różnorodność praktyk wywołała konieczność samookreślenia i odpowiedzenia na pytanie: po jakiej ilości zmian kończy się Wicca, a zaczyna się inna religia? Na tym tle rozpętała się olbrzymia ilość konfliktów personalnych, tym ostrzejszych, że Wicca nie ma Biblii, katechizmu ani centralnego autorytetu rozgraniczającego ortodoksję od herezji, a zatem każda opinia na temat tego „gdzie kończy się Wicca” jest z konieczności subiektywna. Nawet Gardner wielokrotnie zmieniał i dodawał materiały do Księgi Cieni, zbioru rytualnych tekstów, traktując ją (według cytatu podanego przez historyka i gardnerianina Philipa Heseltona) jako „książkę kucharską”.

Zgody między samymi wyznawcami na ten temat nie było i do tej pory nie ma. Rozpiętość opinii jest olbrzymia. Na jednym biegunie mamy konserwatywnych gardnerian, takich jak Patricia Crowther, jedna z Arcykapłanek współpracujących niegdyś z Geraldem Gardnerem, którzy do tej pory nie uznają aleksandryjczyków za Wiccan. Z drugiej strony mamy Wiccan Eklektycznych, którzy, jak sama nazwa wskazuje, praktykują co im się podoba, mieszając elementy wiccańskie z motywami i praktykami pochodzącymi z innych religii, najczęściej pogańskich. Na rozkwit tego typu praktyk wpłynęła między innymi znana książka „Wicca: Przewodnik dla samotnie praktykującego”, gdzie autor, Scott Cunningham, protestował przeciwko zamkniętym grupom i utajnionym praktykom oraz zachęcał ludzi, by nie stosowali się do definicji innych („niech nikt ci nie dyktuje, czym jest twoje Wicca”.)

Dzięki Cunninghamowi i innym częste są obecnie osoby praktykujące samodzielnie, które wyedukowały się samodzielnie, tylko przy pomocy książek. Określa się ich zwykle zwykle mianem samotników (ang. solitary) bo praktykują w pojedynkę, albo eklektyków, bo tworzą swoją własną liturgię na podstawie wielu źródeł. Bywa, że osoby takie zbierają się w grupy – w ten sposób, dzięki wymianie doświadczeń i tworzeniu nowych wynalazków, powstają nowe tradycje, które nie mają „bezpośredniej linii przekazu od Gardnera” i czasem bardzo różnią się praktykami od innych Wiccan. Inną nowinką są organizacje zrzeszające pogan różnych wyznań, które mają zwykle na celu ochronę praw swoich członków (np. Covenant of the Goddess, Międzynarodowa Federacja Pogańska, Pebble).

Patrz też

Podziel się ze znajomymi