Cykl roczny

Sabaty w początkach Wicca

O ile mogę się zorientować, Wicca była na początku najsilniej związana z Ziemią, Księżycem i nocą. Wniosek taki wyciągam na podstawie książek Geralda Gardnera („Witchcraft Today” oraz „The Meaning of Witchcraft”), „The Triumph of the Moon” Ronalda Huttona, dostępnych mi materiałów dotyczących Seax Wicca oraz innych znajdujących się na sieci artykułów (m.in. opisu tradycji Mohsian Wicca).

Kiedy Gardner pisał swoje książki, znajdował się na pozycji antropologa-amatora poznającego religię sfragmentowaną i na wpół zapomnianą, a nie założyciela, który sam ją wymyślił, więc wie o niej wszystko. Z tego powodu zawarł w nich mnóstwo przypuszczeń na temat źródeł i przeszłości czarostwa takiego, jakie poznawał, zaznaczając jednocześnie, że opisuje jedną z wielu odmian a do innych nie ma dostępu.

Dowiadujemy się więc, że poznane przez niego czarownice czciły boginię Księżyca, miłości, magii i nocy oraz Rogatego Boga – pana krainy śmierci, tego, który daje schronienie i odpoczynek zmarłym oraz pociesza opuszczonych żywych. Obrzędy czarownic odbywają się zawsze w nocy; obchodzą one święta w dniach, na które przypadają cztery celtyckie festiwale – Imbolc, Beltane, Lughnassadh i Samhain, obecnie zwane wśród Wiccan Większymi Sabatami – oraz podczas pełni Księżyca.

Potwierdzają to materiały, które przetrwały z początków rozwoju Wicca. Raymond Buckland, jeden z pierwszych Gardnerian, którzy przyjechali do Stanów, wyrobił sobie własną wizję Wicca i jego bóstw, a następnie w wyniku wielu próśb opublikował ją w książce „The Tree”, nazywając ją Seax Wicca. Bogini jest tam związana z życiem, roślinnością, uprawą ziemi, latem, natomiast Bóg ze śmiercią, zwierzętami, myśliwstwem i zimą. Przystaje to do znanego nam mitu o Zstąpieniu Bogini, gdzie Bogini występuje jako archetypiczna Zmarła (istota ze świata Żywych, lecz po drugiej stronie), a Bóg jako Władca Zmarłych.

Niesławny, krążący po sieci dokument nazwany „Gardneriańską Księgą Cieni” (niekoniecznie mający coś wspólnego z oryginałem), podaje, że rytuały Większych Sabatów powstały wcześniej niż rytuały Mniejszych Sabatów. Ponadto podczas Samhain i Imbolc wzywa się Boga (w postaci Pana Śmierci), a podczas Beltane i Lammas – Boginię (w postaci dawczyni życia), co pokrywa się z wizją Bucklanda.

Nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę tego dokumentu z powodu jego wątpliwej jakości, możemy się co nieco dowiedzieć o kolejności pojawiania się świąt w Wicca Tradycyjnym z relacji samych wyznawców: „[Nasza] Księga Cieni, jak wiele starych Ksiąg, zawiera rytuały jedynie dla pełni Księżyca oraz czterech Sabatów: Samhain, Imbolc, Beltain i Lammas” (The Mohsian Tradition, artykuł z serwisu WitchVox, tłumaczenie moje). Stare Księgi to takie, które należą do tradycji wcześnie odszczepionych od Gardnerian.

Sabaty się rozwijają

Zauważmy, że tej pory nie było żadnych wzmianek o Bogu Słońca. Wręcz przeciwnie; Gardner w swoich przypuszczeniach przeciwstawia czarownice druidom, twierdząc, że ta pierwsza religia związana była z nocą, Księżycem, Ziemią, zwykłymi ludźmi, natomiast druga – z dniem, Słońcem, kastą rządzącą i ogólnie polityką. Skąd więc wziął się rozpowszechniony obecnie wśród Wiccan Eklektycznych mit o Bogu Słońca i Matce Ziemi? Skąd cykl ośmiu świąt, który w całości nie występuje w żadnej dawnej pogańskiej religii, komplilacja współczesna?

Odpowiedź jest prosta: „Złota Gałąź” Frazera oraz, w mniejszym stopniu, „Biała Bogini” Gravesa. Książki te były popularna szczególnie wśród pierwszych Wiccan i miały duży wpływ na ich postrzeganie bóstw. Wicca Tradycyjne prawdopodobnie w jakimś stopniu się temu oparło (nie mogę wiedzieć, bo nie jestem inicjowana), ale Wicca Eklektyczne, nie mając innych źródeł, zostało prawie całkowicie zdominowane przez mit Boga Słońca i/lub wegetacji (czasem z dodatkiem Łowcy w zimie; wyjątek to Seax Wicca).

Hutton pisze, że obchody Mniejszych Sabatów (dni przesileń i zrównań) zostały wprowadzone wśród Gardnerian na życzenie członków kowenów. Z kolei z innego źródła (z listów Tradycyjnych) dowiedziałam się, że cykl ośmiu Sabatów powstał po rozmowie Gardnera z Rossem Nicholsem, druidem. Druidzi obchodzili wtedy święta przesileń i zrównań, Wiccanie – Większe Sabaty (tylko że to pojęcie wtedy nie istniało). Dokonano po prostu kompilacji.

Powstaje tu jednak pewien problem. Cykle Słońca nie wszędzie pokrywają się do końca z cyklami wegetacji/Ziemi. Mit dwóch bogów rywalizujących o rękę bogini (rozpowszechniony przez Gravesa, a potem Farrarów) zakłada śmierć jednego z nich podczas jednego z Mniejszych Sabatów; mit boga wegetacji wyznacza jego śmierć na Lammas. Część Wiccan obchodzi Nowy Rok podczas Samhain, inni natomiast podczas Przesilenia Zimowego. Rozwiązanie zależne jest od preferencji tradycji i jednostek.

Z postrzeganiem bóstw związana jest jeszcze jedna kwestia. Otóż jeśli czcimy boga wegetacji, to jego święta powinny być dostosowane do tego, co się dzieje z roślinami. Przykładowo, jeśli dożynki w tym roku odbędą się później niż zwykle, to bezsensem byłoby obchodzić święto dożynek zgodnie z kalendarzem, kiedy żniwa wciąż trwają. Z drugiej strony, czcząc boga Słońca powinniśmy zwracać większą uwagę na to, co się dzieje na niebie niż na to, co dzieje się dookoła nas. Wtedy sens ma obchodzenie święta w konkretny, wyznaczony ruchem Słońca dzień, mimo że przykładowe żniwa wciąż się jeszcze nie zakończyły. Także i ten problem rozwiązywany jest na różne sposoby, głównie poprzez odmienne interpretacje Sabatów, w zależności od tego, na którą stronę kładzie nacisk dana tradycja czy jednostka.

Sabaty dziś

Jak już wspomniałam, różne tradycje odnoszą się do Sabatów w różny sposób. Istnieje jednak pewien rozpowszechniony schemat przejścia pomiędzy ekstremami, jaki ujawnia się w popularnych opisach tych świąt. Ekstrema oznaczyłam w nim jako „światło” i „ciemność”, ale są to przenośnie czegoś w rodzaju natężenia siły życiowej, a nie oznaczenia faktycznej długości dnia i nocy; tu właśnie widać najwyraźniej rozdźwięk między Słońcem a treścią Sabatów.

Przesilenie zimowe
30% światła, 70% ciemności (rodzi się nadzieja; Słońce jednak powraca o północy)
Wieczór lutowy (czasem zwany Imbolc albo Brighid)
50% światła, 50% ciemności (światło walczy o przetrwanie; my – jako żywi – wspieramy je z całych sił.)
Zrównanie wiosenne
70% światła, 30% ciemności (światło zwyciężyło; wszystko się odradza)
Wieczór majowy (Beltane)
90% światła, 10% ciemności (dionizyjskie szaleństwo życia i młodości, na oślep i bez zastanowienia.)
Przesilenie letnie
70% światła, 30% ciemności (dojrzałość i odpowiedzialność, uświadomienie sobie, że kiedyś nadejdzie śmierć.)
Wieczór sierpniowy (Lammas albo Lughnasadh)
50% światła, 50% ciemności („coś musi umrzeć…” = smutek, tęsknota; „…aby umożliwić nam przeżycie” = wdzięczność)
Zrównanie jesienne
30% światła, 70% ciemności (rozliczenie ze wszystkiego, czas szczerości, siła życiowa zamiera, ciemność ogarnia świat)
Wieczór listopadowy (Samhain albo Halloween)
10% światła, 90% ciemności (świat ogarnięty śmiercią usycha, znikąd wyglądać nadziei).
Przesilenie zimowe, cykl się zamyka…

Jest to koło, które nie ma początku ani końca. Niektórzy przez analogię z dominującą kulturą początkiem roku nazywają Przesilenie Zimowe, inni kierują się tradycją celtycką i za początek uważają Samhain. Jednak żaden element nie może zaistnieć bez poprzedniego. Używając terminów najpopularniejszego mitu: Bogini nie urodzi Boga, jeśli do niego wcześniej nie Zstąpi. Nie będzie miała do kogo Zstąpić, jeśli wcześniej on wcześniej nie umrze. A to z kolei nie stanie się, jeśli Bóg się nie narodzi…

Krąg to podstawowy paradoks i podstawowa prawda. Nie ma początku i nie ma końca. Każde święto musi być rozpatrywane na raz jako jednostka i jako element cyklu, całości. I tak będzie zawsze, niezależnie od tego, jakie jego elementy wyróżnimy.

Podziel się ze znajomymi